<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Telimena nie bya onata> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=6>
<date=1951-06-10>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Rok szkolny dobiega koca. Zawsze w tym okresie odczuwam wyrzuty sumienia, e nie jestem w cakowitym porzdku wobec swoich modych przyjaci  uczniw szkl podstawowych.
Z dum tu podkrelam, e dostaj od modziey sporo listw, w ktrych zwierza mi si ona ze swoich trosk, kopotw i ycze Z rumiecem wstydu tumacz si, e nie na wszystkie odpisuj. Troch z braku czasu, a gwnie najprawdopodobniej przez wrodzone lenistwo.
Ale zawsze pod koniec roku staram si to jako naprawi. Oto ley przede mn list pewnego Wodka z Warszawy. (Ley ju trzy miesice). Wodek skary si w nim, e profesor od polskiego, uwzi si na niego, szykanuje go, przekrela wietnie napisane wiczenia i w ogle si czepia. Na dowd do listu doczy ucze par klaswek, istotnie bez litoci pokiereszowanych czerwonym atramentem, z mnstwem uwag na marginesach.
Przymykam oczy na wydziwiania nauczyciela i czytam co napisa Wodek. Wypracowanie jest o Panu Tadeuszu i zawiera takie zdania:
Przy wieczerzy Tadeusz przypodabia sobie Telimen. Po raz pierwszy spotka si z Zosi w pokoiku przy stole, ktry zamiast Zosi pozna Telimen, lecz gdy si dowiedzia e zbdzi, by bardzo smutny.
Spotka si z Telimen, ktra mu si wydaa podobiestwem Zosi. Tymczasem Telimena, gdy to ona bya, podoba si jej.
Tadeusz ojca swego zasadniczo nie zna, lecz pozostawa z nim w cisym kontrakcie.
Telimena nie bya onata, mimo tego miaa pieska.
Robak chce wyda Tadeusza za Zosi i odgania od niej natrtw.
Gdy niedwied mia go dosta w swe rce, Robak zagryzszy palce porwa flint i ratuje mu ycie zabijajc go w ostatniej chwili
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>